Lifestyle
lifestyle

0 478

 

„Bo najgorsze są te kalorie” – usłyszałam od pewnej pani. Spojrzałam na kobietę ze zdumieniem: wyższe wykształcenie, medyczny zawód… Dość mocno musiałam się pilnować, aby moja mimika była niewzruszona, a brwi nie wywindowały aż do potylicy gdy słuchałam wywodu o świątecznym jedzeniu, biesiadowaniu a co z tym idzie – tyciu. Jakie to straszne, nieuniknione a wręcz obowiązkowe w polskiej tradycji. (Yyyy?! Ke? Że tak głupio zapytam.)

Tak, tak moi mili, czas dziś poruszyć ten coroczny nieprzyjemny temat. Schemat postępowania jest od lat niezmienny.

  1. Narzekamy, że będziemy się obżerać w święta i przytyjemy.
  2. Narzekamy i obżeramy się w święta.
  3. 27 grudnia – pomimo tego, że święta się właśnie skończyły – dalej narzekamy i się obżeramy.
  4. Tyjemy, ale dalej narzekamy i się obżeramy, bo przecież sylwester, karnawał, okres okołoświąteczny, poświąteczny, ostatki itd. itd. Ile osób tyle pomysłów.
  5. Przytyliśmy i narzekamy z tego powodu, czekając na kolejne święta.
  6. Cykl zaczyna się od początku.

Mam nadzieję, że wyczuliście tę ironię… i nie muszę się rozwodzić już więcej, jak bardzo jest to głupie i pozbawione zdrowego logicznego ciągu. Aby już Wam tak nie przynudzać, nie wymądrzać się i nie psuć nastroju skomponowałam listę rzeczy, które możecie zrobić, aby ustrzec się przed niechcianymi kilogramami w te dni pachnące barszczem, pierogami i mandarynkami (tak, ja też je lubię, jednak wiecie – jestę blogerę i dietetykię, wiec muszę tak pisać i nudzić i szukać złotego środka, kompromisu itd.).

  1. Na wigilię oraz wszelkie rodzinne wizyty ubierz się tak, aby Twój strój nie był za luźny. Wzdęty brzuszek od pierogów w małej czarnej nie jest apetyczny, a rozpięty guzik w spodniach – to mam nadzieję – miejska legenda. Dzięki temu nie będziesz w stanie opchać się po przełyk – oczywiście jeśli chcesz prezentować się dobrze. Jak nie, to potem miej pretensje do samego siebie.
  2. Spróbuj wszystkiego, ale po trochę! Święta i wigilijny stół to nie miejsce, aby rozwodzić się: „nie zjem tego bo jestem na diecie, odchudzam się bo jestem taka duża”, szczególnie gdy masz ochotę na serwowane jedzenie.
  3. Jedz wolno, rozkoszuj się potrawami, atmosferą. Wyścigi kto pierwszy wszama wulkan z ziemniaków zostawmy przedszkolakom.
  4. Jeśli masz ochotę na ciasto, skosztuj je, tyłek nie rośnie od jednego kawałka. tylko od całej blachy… dobrym pomysłem jest też dzielenie się, np. dwa różne ciasta na pół z kimś drugim. Tym samym skosztujesz więcej. wcale więcej nie jedząc.
  5. Gdy kochana ciocia/babcia wmusza w ciebie kolejny kawał (wielkości cegły) makowca, podziękuj i np. zjedz owoc. Ona nie będzie już Cię dręczyć, Ty nie będziesz siedzieć przy stole bezczynnie, oczywiście owoce to tez cukier i kalorie ale na pewno lepszej jakości niż lukier. Z dwojga złego lepiej tą stroną, jak mawiał Shrek (a może to Fiona była…)
  6. Jedz tylko przy stole! Nie w łóżku, nie przed telewizorem czy w rozwalonej pozycji na kanapie. Dzięki temu Twój mózg będzie skupiony na tej czynności (a nie na Kevinie) i zjesz mniej, bo będzie to rejestrował, a nie wykonywał automatyczny ruch!
  7. Nie podjadaj między posiłkami! Staraj się jeść tyle razy co zawsze. To, że na stole stoi misa cukierków wcale nie oznacza, że masz obowiązek za każdym razem przechodząc obok niej uszczuplić jej zawartość o garść.
  8. Napoje gazowane i alkohol sobie po prostu daruj, ani to zdrowe, ani potrzebne. A jeśli już chcesz, to lepszy kieliszek wina wytrawnego od słodkich likierów, nalewek itp.
  9. Po świętach wróć do starych nawyków żywieniowych, przedłużanie Wielkiego Obżarstwa spowoduje tylko poczucie winy i złość wcześniej lub później.
  10. Pamiętaj, że tak naprawdę to wszystko zależy od Ciebie, zrobisz co chcesz. Jeśli (kolokwialnie pisząc) nażresz się, nie zwalaj potem winy na domowników, święta, Mikołaja czy ducha Świąt. TY DECYDUJESZ, TYLKO TY!

 

 

 

0 502

Santa's apparel

Za względu na fakt, że święta coraz bliżej i temat prezentów dalej jest na topie, dziś publikuję moją antylistę prezentów świątecznych. Tego pod żadnym pozorem proszę mi nie kupować! A jeśli nawet komuś przyjdzie taki prezent do głowy, to proszę go sobie wybić z niej szybko i przyjść z pustymi rękami, będę chyba bardziej szczęśliwa…

Antylista świateczna (1)

  1. Słodycze – żadnych słodyczy! Jeżeli dostanę słodycze to je zjem, a jak je zjem to moje cztery litery znowu się powiększą, a nie po to pocę się na publicznej siłowni pośród obcych ludzi. Co z oczu, to z serca. W domu i tak jakiś placek/i będą i ktoś coś we mnie wdusi (nie żebym się opierała jakoś specjalnie), jednak nie pogarszajmy i tak już kiepskiej sytuacji.
  1. Sezonowa biżuteria – błagam NIE! Jeżeli ktoś ociupinkę mnie zna, to wie, że ja w takich rzeczach nie chodzę, nawet ich nie oglądam i nie posiadam. W ogóle w temacie biżuterii jestem trochę upośledzona, posiadam jej mało, lubię klasyki i bardzo dobrze mi z tym.
  2. Piżama – to chyba najbardziej rozczarowujący prezent. Jak będę potrzebować, to kupię sobie sama, obecnie posiadam ich ok. dziesięć a i tak najczęściej używam ulubionych trzech. Więcej nie potrzebuję, szuflada jest pełna, szacuję, że zakup nowej piżamy nastąpi za jakieś 4 lata, może do tego czasu zużyję te co mam.
  3. Gotowy zestaw kosmetyków z drogerii – dla mnie to nr 1 na liście prezentów „na odwal się”. Na szampon i balsam do ciała mnie jeszcze stać, krem do rąk też, wiec takie prezenty nie bardzo mnie cieszą, ktoś powie że są użytkowe ale kurczę no, aż tak ode mnie cuchnie? Myje się dwa razy dziennie! Czasem trzy. Niech ten zestaw będzie przynajmniej skompletowany indywidualnie pode mnie, albo lepszej marki na którą żal byłoby mi samej wydać kasę. Marki Dove, Nivea, i inne mnie nie ucieszą, używam ich sama na codziennie – lubię je, ale to nie jest prezent moich marzeń. Mam wrażeni,e że takie zestawy kupuje się za 5 min do wigilii, byle by cos było nie ważne co i dla kogo. Kiepski sposób na sprawienie komuś przyjemności…
  4. Porcelanowe bibeloty – fuj! Nigdy nie zrozumiem miłośników porcelanowych figurek. Dla mnie to zbieracze kurzu i tandeta. W moim pokoju nic takiego nie stoi, nie stało i nie będzie stać. Nie jest to ładne, potrzebne ani funkcjonalne. Jeśli mnie nie lubisz, nie musisz tego mówić – kup ni porcelanowy bibelot, a sama się domyślę. Jeszcze będę odczuwała potrzebę umycia tego co drugi dzień, bo magiczną siłą przyciąga to kurz jak lep muchy.
  5. Pluszak – a co ja dziecko jestem czy po prostu ktoś mnie ma za infantylną 23-latkę? Funkcję to to ma jak punkt 5, i proszę nie myśleć o mnie jak o nieczułej zołzie. Pluszaki posiadam, a i owszem – nawet 2. Słownie dwie sztuki – jeden ma historię, drugi jest wielką pamiątką. Wystarczy aż nadto.
  6. Suszarka – nie używam, nie posiadam, nie potrzebuję. W ogóle co to za prezent? Suszarka? Chyba lepszy bon prezentowy do dobrego fryzjera na strzyżenie lub jakiś fajny zabieg.
  7. Sweter – jeżeli już trafisz z rozmiarem to zapewniam, nie trafisz w mój gust. Serio.

0 432

Woman wearing Santa Claus hat wrapping Christmas gift

Od kilku dni blogosfera przeżywa istne zalanie postami w stylu, 20 prezentów dla niej, dla niego, dla chłopaka/dziewczyny, dla pary, dla nowożeńców, dla rodziców, koleżanki/kolegi, przyjaciółki/przyjaciela, 50 prezentów do 50zł, 100zł, 200, 300, itd. itd..

Dziś i ja przedstawiam Wam listę prezentów nie dla kogo innego jak dla mnie! ;p

Jeżeli będzie to dla kogoś inspiracja – fajnie, jeżeli ktoś chce mi zrobić przyjemność jeszcze fajniej. Dodam tylko że w tym roku byłam wyjątkowo grzeczna, postanowienia noworoczne wypełniłam w 80%.

Więc co mi (bo w końcu jestę blogerę) można kupić?

3DI41G000-Q11@10-300x300

źródło: zalando

N1244A0BD-Q11@8.1-300x300źródło: zalando

jadlonomia-kuchnia-roslinna-u-iext27482676-200x200źródło: empik

gotuj-sprytnie-jak-jamie-u-iext27111026-200x200źródło: empik

345_515_productGfx_917059b14088e965e6a91ac917f945b1-300x300źródło: fanfaronada

345_515_productGfx_83375e7b33443a0b26efe32ccdccf319-300x300źródło: fanfaronada

large_M7652-AS-nźródło: allstarshop

image1xxl-300x300źródło: asos

tumblr_n7enjcNeWr1r75lqdo4_500-300x300źródło: 7rano

kubek-letrasźródło: home&you

m9190556_308543_heroźródło: sephora

22589_250źródło: wizaz

23519_250-200x200źródło: wizaz

96078815-1_1-200x200źródło sleekmakeup

ipodshuffle-product-spacegray-2013źródło: apple.store

AD541D02G-I11@2źródło: zalando

0 432

Jak pies z kotem, czyli kilka słów o prowadzeniu kuchni wegetariańskiej oraz mięsnej pod jednym dachem.

Wiele razy natknęłam się na osoby, które twierdziły, że połączenie takie jest albo niemożliwe, albo bardzo trudne i wymagające sporego nakładu energii, czasu. Pojawiały się tez sugestie, że takim układzie potrzebnych jest przynajmniej dwóch kucharzy.

BZDURA

Tak naprawdę problemu żadnego nie ma. Jedyny wymóg to odrobina myślenia i organizacji.

Jestem wegetarianką, zaszczyt i przywilej gotowania spoczywa na mnie, muszę wykarmić również mięsożercę – zatwardziałego, zakochanego w wołowinie, uczulonego na słowa zaczynające się na „wege…”

Śniadania.

Kanapki z wędliną, jajecznica na szynce, pasztet – on szczęśliwy a ja ograniczyłam się praktycznie do wyciągnięcia produktów z lodówki, jajecznicę robię w trymiga, doprawiam na oko ziołami – ergo? jest smaczniejsza niż jego…

II śniadanie.

Na szczęście nie wymaga się ode mnie, abym faszerowała jabłka boczkiem, a sałatki owocowe doprawiała smalcem, więc tu problemu nie ma. Jeśli mięsożerca życzy sobie czegoś treściwszego (co zdarza się rzadko, bo nawet oni nie są w stanie jeść 5 razy dziennie mięcha), można sięgnąć po dobrej jakości kabanosy, pasty rybne z cebulką i ziołami, sałatki warzywne z dodatkiem kurczaka czy szynki. Dodatkowa robota? Maksymalnie 5 min.

Obiad

Ha, ten posiłek już trochę wymaga myślenia, ale bez strachu. Zupa bezwzględnie zostanie ugotowana na wywarze warzywnym, nie ma innej opcji. Będzie zawierać mnóstwo warzyw (w trosce aby mięsożerca jednak normę dzienną wyrobił) i mięsożerca zje ją ze smakiem, bo będzie po prostu smaczna! Niesmacznych zup nie gotujemy, ani tych z mięsem ani bez. Po prostu nie, bo inaczej mięsożerca zrobi bunt i roślinożerca zostaje z garem niesmacznej zupy, którą będzie zmuszony zjeść sam.

Drugie danie. Sałatki, surówki, ziemniaczki, kasze, ryże makarony – zero problemu. Lecz co dalej? Ryba – masło klarowane, czosnek, pietruszka, sól, pieprz – to nie może się nie udać. Mięso do pieczenia – jaki problem? To też się robi na wyczucie, bez względu na preferencje smakowe. Kotlety mielone ja robię na węch… tak, wiem, dziwne – ale rozpoznaję kiedy przyprawy stworzyły smaczny mix i w całej rodzinie podobno jestem najlepszym twórcą mielonych (ech, co za zaszczyt…).

Inne opcje? Dokupienie samego dania mięsnego w sklepie garmażeryjnym, restauracji albo – co najmilsze – pomoc innej mięsożernej kucharki, która będzie posiadać empatię zarówno w stosunku do mięsożercy, jak i roślinożercy (mama, teściowa, sąsiadka – która jest jak babcia, koleżanka która lubi babrać się w kuchni) . Zapiekankę zawsze można zrobić pół wege/pół mięso. A najczęściej stosujemy kuchnię wegetariańską jako bazę, np. curry, spaghetti, różne warzywne miksy i pod sam koniec odkładamy jedną część, do której dodajemy mięso preferowane przez mięsożercę. Tadam!

Podwieczorek

Budyniu drobiowego co prawda nie robimy, mięsnego jeża też. Na szczęście o tej porze mięsożercy mają preferencje smakowe w stronę owoców, jogurtów i wszelkich wyrobów cukierniczych.

Kolacja

Patrz na śniadanie i wyluzuj.

Jeżeli chcesz, aby mięsożerca był ciągle syty i nie zjadł cię kiedyś niespodziewane, zalecane jest również zbieranie różnych mięsnych receptur zawierające dokładne proporcje i dane, a następnie trzymanie się ich podczas przygotowywania jak w laboratorium. Jeśli coś nie wyjdzie – to wina przepisu, roślinożerca chciał dobrze ;p

Miło byłoby aby mięsożerca umiał sam sobie przygotować kilka podstawowych mięsnych dań i w razie niedosytu sam uzupełni swój talerz.

Couple arguing at table

0 482

Czasami wystarczy się tylko rozejrzeć, a nawet najgorszy powrót do domu może okazać się zabawny.

Zdjęcie0360-1024x768

Kabina kierowcy autobusu :) Z własnej przekory aż się musiałam powstrzymać, aby nie zapukać.

DSC_0345-768x1024

Takich nie znałam… ;p Strach się bać na samą myśl z czym to kiwi zostało zmutowane. 

DSCF1302

Z cyklu: Polak potrafi ;D Lewitująca suszarka. Zdecydowanie mój faworyt! 

0 605

Kilka zdań o tajemniczych studiach z dietetyki.

Pierwsze zdanie większości osób, które dowiadują się, co studiuję to: „Fajnie, będziesz mnie odchudzać!”

Eh… po 3 latach stało się to wręcz drażniące, dlatego dziś post o dietetyce. Z czym tak naprawdę się to je, lub też nie je :)

Może będzie to podpowiedź na pomysł na siebie dla licealistów oraz wyjaśni kilka utartych schematów myślowych na temat wyobrażenia o tym kierunku.

Dietetyka nie zaczyna i kończy się na szkole policealnej. Studia w trybie stacjonarnym i zaocznym są II stopniowe – czyli mamy licencjat, a następnie magisterium. Na koniec uzyskujemy szeroki dostęp do studiów podyplomowych z różnych specjalności.

Ucząc się na Śląskim Uniwersytecie Medycznym wcale nie jestem szkolona z zakresu „odchudzanie wszystkich dookoła”, a z dietetyki klinicznej.

dietologa sfondo bianco

Zaskoczeniem dla niektórych może być fakt, że pierwsze co się wymaga od studenta dietetyki to znajomość anatomii oraz fizjologii człowieka, biochemii i mikrobiologii ogólnej oraz żywności, pierwsza pomoc, podstawy psychologii czy parazytologia. To na I roku, na III jest genetyka, farmakologia, prawo i ekonomika w ochronie zdrowia

Dietetyka to kierunek medyczny i wiedza z tego zakresu jest niezbędna, w końcu w przyszłości będziemy bezpośrednio ingerować w organizm ludzki!

Bez chemii ani rusz, przedmioty takie jak chemia żywności, analiza i ocena jakości żywności nikogo nie powinny dziwić.

Z drugiej strony, oprócz przedmiotów ściśle medycznych mamy takie kwiatki, jak: technologia żywności i potraw oraz towaroznawstwo, wyposażenie techniczne, higiena, toksykologia i bezpieczeństwo żywności, działalność gospodarcza i rynek pracy!

I dopiero teraz możemy mówić o przedmiotach takich, jak żywienie kliniczne, żywienie człowieka, podstawy żywienia, czy dietetyka pediatryczna.

Mince Silhouette

W ciągu roku zajęcia odbywają się w szpitalach (np. żywienie kliniczne), laboratorium (analiza i ocen jakości żywności), w profesjonalnych kuchniach (zajęcia praktyczne), a w tym semestrze mieliśmy nawet możliwość zajęć w szkołach podstawowych i przychodniach w ramach przedmiotu – edukacja żywieniowa.

Na wakacjach praktyki – w szpitalu na oddziałach dla dorosłych i dzieci, ale też w dziale żywienia, przychodniach dietetycznych, diabetologicznych, domach pomocy społecznej, a nawet restauracjach.

Studia z dietetyki to dużo pamięciówki, klasycznego wkuwania. Jest to kierunek wymagający – w tym momencie bardzo się szybko rozwijający dlatego też studenci sami we własnym zakresie często muszą szukać nowej aktualnej wiedzy. Na przykład normy żywienia zmieniają się co 2 lata. Podręczniki szybko stają się nieaktualne, a badania naukowe co raz nas zaskakują. Dlatego też te studia polecam – jednak tylko osobom, które rzeczywiście chcą się tym zajmować w życiu.

stacked books background

Pod tym względem dietetykę można porównać do medycyny – osoby wykonujące te zawody od samego początku do samego końca kariery zawodowej muszą się kształcić.  Nie wystarczy tylko uzyskanie odpowiedniego stopnia naukowego.

Z tego też powodu nikogo nie dziwi, że spora rzesza studentów już w trakcie studiowania bierze udział w konferencjach naukowych (często czynny), jeździ na własną rękę na liczne szkolenia i kursy (tak wcześnie podnosząc swoje kwalifikacje z tematów, z którymi bezpośrednio wiążą swoją przyszłość), czy aktywnie działa w kołach naukowych (my mamy aż 3!).

Dietetyka to tak rozległy kierunek, że studia dają wiedzę ogólną + tę ze swojej specjalności np. tak jak u nas z dietetyki klinicznej. Warto jednak wspomnieć, że na roku mam osoby które interesują się i chcą pracować w konkretnych tematach, np.:

  • Dietetyka sportowa
  • Psychodietetyka
  • Dietetyka pediatryczna
  • Alergie i nietolerancje pokarmowe
  • Żywienie w zdrowiu i chorobie
  • Dietetyka w Chorobach Wewnętrznych i Metabolicznych
  • Leczenie żywieniowe
  • Żywienie zbiorowe
  • I wiele, wiele innych

Możliwości jest wiele, działów w ten nauce również, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Kierunek jest skierowany typowo dla pasjonatów. Jeżeli mielibyście jeszcze jakieś pytania czy wątpliwości, to z chęcią na nie odpowiem poniżej.

0 713

W związku z faktem, że duża część z nas w obecnych dniach ma trochę wolnego, pokusiłam się o stworzenie zupełnie subiektywnej listy top 10 seriali, które są warte obejrzenia. Jeżeli nie w głowie wam piesze wycieczki, spacery i jedynie na co macie teraz ochotę to kanapa, spokój, cisza i talerz czegoś pysznego, to możliwe, że ta lista pozwoli wam umilić czas i ułatwić wybór.

 10. Suburgatory

7564532.3

Znany w Polsce jako Podmiejski Czyściec. Serial zdecydowanie nadający się dla całej rodziny. Lekka komedia nie wymagająca większego zaangażowania z wieloma zabawnymi sytuacjami. Głowna bohaterka to 15 letnia Tessa, która wraz ze swoim ojcem przeprowadza się z wielkiego Nowego Jorku na przedmieścia. Nowe miejsce zamieszkania to parodia idealnego przedmieścia. Gospodynie domowe, szczęśliwe rodziny, wydumane problemy i sporo kiczu – nie może być nudne!

 9. Sex and the City

7331590.3

Seks w wielkim mieście. Pozycja, która musiała znaleźć się w rankingu chociażby przez fakt, że osoby które o tym serialu nie słyszały muszą zostać w końcu uświadomione! Kultowy serial powstały 1998 roku to perypetie Carrie oraz jej 3 przyjaciółek mieszkających w Nowym Jorku. Każda z nich jest inna – zarówno pod względem urody, charakteru, wykonywanej pracy, jak i ubioru (kostiumy to zdecydowanie coś na co warto zwrócić uwagę oglądając serial). Ich perypetie życiowe, mocno oczywiście ukierunkowane w stronę życia miłosno-łóżkowego to zdecydowanie fajna propozycja, jednak głownie dla pań…

 8. The Simpsons

7331584.3

Simpsonów chociażby z wyglądu wszyscy kojarzą – typowa pięcioosobowa rodzina amerykańska ukazana w krzywym zwierciadle. No dobra, może z tą typowością przesadziłam – o Homerze Simpsonie można powiedzieć naprawdę wiele ale nie to, że jest typowy. Program mimo, że animowany to skierowany jest do widowni starszej. Stworzony przez twórcę Futuramy – Matta Groeninga. Lojalnie ostrzegam tylko przed jednym, obecnie serial ma 25 sezonów co z odcinkami specjalnymi daje ponad 540 odcinków; licząc, że każdy to 21 min daje nam to praktycznie 8 dni ciągłego oglądania odcinek za odcinkiem. Albo nie dajcie się wciągnąć, albo zróbcie porządne zapasy żywieniowe :)

 7. Vikings

7522520.3

 

Wikingowie. Sam tytuł już zapowiada, że będzie fajnie :) . Kręcona od 2013 roku historia wikingów – dzikich, nieokiełznanych, męskich, walecznych i żądnych krwi, władzy i bogactwa. Mniam, mniam. Tutaj mamy okazję zobaczyć trochę nordyckiej tradycji i zwyczajów, piękne widoki (również te przyrody ;p), pooglądać trochę historii i posmakować obcej kultury. Oprócz oczywistych walk, podbojów i naparzania się toporami pojawiają się wątki rodzinne, przyjaźni, miłości – jak w każdym normalnym społeczeństwie.

 6. Homeland


7514812.3

 

Propozycja stosunkowo świeża, bo z 2011 roku. Amerykańska opowieść (tak, znowu…) o żołnierzu marine, który po ośmiu latach niewoli u terrorystów w Iraku wraca do ojczyzny – teoretycznie jako bohater. Piszę „teoretycznie”, bo szybko okazuje się, że nic nie jest takie oczywiste – a może jest nowym nabytkiem Al-Kaidy? Na to pytanie próbuje odpowiedzieć agentka CIA oraz widzowie. Oczywiście mamy też wątek miłosny, dlatego jest to propozycja zarówno dla panów jak i pań. Serial mocno nagradzany (ok. 30 różnych nagród na świecie i ponad 40 nominacji – te liczby o czymś świadczą), posiada rzeszę fanów nie tylko w Ameryce.

 5. True Blood

7552336.3

 

Czysta krew – propozycja pewnie najbardziej kontrowersyjna. Wyuzdana, pełna seksu i brutalności historia ludzi, wampirów, zmiennokształtnych i innych stworzeń. Przedstawienie świata zupełnie alternatywnego. Perypetie młodej kelnerki Sookie Stackhouse (a zarazem najgorszej i najbardziej irytującej postaci tego serialu), potrafiącej czytać w myślach, jej znajomych, rodziny oraz innych postaci zjawiających się w jej żuciu. Serial sam w sobie polecam – pomimo że uważam iż zabicie głównej bohaterki w odcinku pilotowym byłoby jedynym i słusznym działaniem, to na szczęcie inni bohaterowie są na tyle dobrzy (i przystojni), że pozwalają jakoś przecierpieć tę drażniącą postać.

 4. Breaking Bad

7241342.3

Co robi każdy nauczyciel chemii gdy dowiaduje się, ze ma raka i w każdej chwili może umrzeć? Zaczyna produkować metamfetaminę – logiczne! I o tym waśnie jest serial. Walter White – główny bohater – postanawia zabezpieczyć finansowo przed śmiercią rodzinę. Przez kolejne odcinki doskonale widać przemianę człowieka, który wkracza w bardzo niebezpieczny świat mafii, przestępstw i oczywiście narkotyków. Czy wspominałam, że szwagier Woltera to policjant agencji zwalczającej handel narkotykami? Nie? To od razu wspomnę również, że nasz chemik szybko awansuje na pierwszego czołowego wroga tych panów. Ups…

 3. American Horror Story

 7509622.3

 

Serial dla tych, co się lubiąc bać (nie, nie jest podobny do Smurfów). Jak do tej pory mamy 3 sezony pod tym tytułem, każdy opowiada inną historię, jednak osoby grające głównych bohaterów się praktycznie nie zmieniają. Duchy, upiory, demony, czarownice to tylko część występujących postaci. Twórcy mają chyba bardzo bujną wyobraźnię, bo to, co robią często wywołuje dreszcz strachu. Nawiedzony dom, szpital psychiatryczny stosujący obrzydliwe metody leczenia czy szkoła czarownic to propozycja ciekawa, niebanalna i zdecydowanie obiegająca od cukierkowej papki, tak często i chętnie nam ostatnio sprzedawanej. Zdecydowanie program dla dorosłych.

 2. The Good Wife


7603603.3

 

Żona idealna. Alicia Florrick – to zdradzona i upokorzona żona wpływowego polityka, która wraca do praktyki prawniczej po 13 latach siedzenia w domu i zajmowania się dziećmi. Brzmi może mało ciekawie, jednak bohaterka to silna i inteligenta i odważna babka, która bardzo szybko zjedna sobie wasze serca. Świetny serial prawniczy o twardej kobiecie radzącej sobie w okrutnym i rządzący się twardymi zasadami świecie – zdecydowanie nie tylko dla pań.

1. Band of Brothers

7402986.3

Kompania braci – mini serial (10 odcinków) z roku 2001. Stworzony na podstawie książki Kompania Braci – Stephen Edward Ambrose. Serial darzony przeze mnie wyjątkowym uczuciem. Jedyny, do którego regularnie co roku powracam, a mimo to nie nudzi się i wywołuje duże emocje. Wojenny – więc nie każdy się zachwyci, oparty na faktach, opowiadany przez jego bohaterów. Historia kompani E 506 pułku piechoty spadochronowej, 101 Dywizji Powietrznodesantowej Armii USA walczącej podczas II Wojny Światowej.

Świetna obsada, genialna gra aktorska, niesamowita historia. Zdecydowanie warty obejrzenia (nie zmarnowania czasu).

0 273

Okazuje się, że Śląsk to nie tylko hałdy, kopalnie oraz beton. Trudno w to uwierzyć? W centrum Śląska a dokładnie w Piekarach Śląskich można totalnie zgłupieć gdzie się jest. Woda, ptactwo, spokój, lasy. Kurort wypoczynkowy? Nie. Kozłowa Góra.

Miejsce odkryte zupełnie przypadkiem (podczas sprawdzania tras autobusu) sprawiło, że poczułam się dziś jak na wakacjach. Kilka godzin a człowiek totalnie odpoczął, zresetował się i naładował akumulatory.

Co ciekawe mimo, że mamy dziś zwykły roboczy czwartek miejsce to obfitowało w wielu bardzo aktywnie spędzających czas ludzi, w tak naprawdę każdym wieku. O wędkarzach wspominać nie będę, dawno nie widziałam takiego oblężenia :)

Zbiornik ten jak się okazało został stworzony w celach militarnych, a w późniejszych latach podczas kłopotów z dostępnością wody, przekształcono  na rezerwuar wody pitnej.

Nic więcej pisać nie będę, sami zobaczcie:



DSCF1082

DSCF1072

DSCF0443

DSCF0442
DSCF0440-1024x768

DSCF0438
DSCF0437-1024x768

DSCF0423-1024x768

DSCF0420-1024x768

DSCF1057

DSCF0415