Ten pierwszy raz… na siłowni!

Ten pierwszy raz… na siłowni!

0 480

Abuse woman

Otwierasz drzwi i uderza Cię kwaśny zapach potu i męskiej szatni przywołany rodem z  gimnazjum. W uszach dudni muzyka z wyraźnym bitem. Rozglądasz się dookoła i patrzysz na zupełnie inny świat. Wielkie stalowe maszyny, całe rzędy hantli w rozmiarach od mini mini do takich większych od Twojej głowy.

Wszyscy sapią, jęczą, dyszą ale wyglądają przy tym wszystkim mega profesjonalnie. Firmowe dresy, bidony z tajemniczymi płynami, słuchawki w uszach i małe ręczniczki. Jak w amerykańskim filmie…

Kurde! Namierzasz szatnię i biegniesz tam, jakbyś zobaczyła źródełko na pustyni. Nerwowo skubiesz brzeg swego wyciągniętego t-shirtu i nie najnowszych dresów, widząc własne odbicie w lustrze. W tym momencie wykupienie karnetu na od razu 6 miesięcy nie wydaje się już takim fajnym pomysłem.

W końcu wypełzasz z przebieralni, szybkim okiem omiatasz pomieszczenie szukając czegokolwiek, czym mogłabyś się zając aby nie stać za długo w jednym miejscu, bo jeszcze ktoś na Ciebie zwróci uwagę. Jest! rowerek/orbitrek/bieżnia – nieważne! Znasz to, wiesz jak działa (głownie w teorii, ale mniejsza o to), podchodzisz szybko i chwilowa ulga znowu jest przepędzona obawami. Jestem tu najgrubsza, wszyscy na mnie się gapią, na pewno robię coś źle, jak to uruchomić, jestem taka wolna ale już szybciej biec nie mogę, ten facet obok ma ponad 60 lat a ciśnie na tej bieżni 4 razy szybciej niż ja, robię się czerwona na twarzy, mogłam się umalować, wszyscy wyglądają ok, tylko ja wyglądam jak worek na śmieci!

Tak właśnie mniej więcej wyglądała moja pierwsza wizyta na siłowni. Totalne dno. Teraz dopiero wiem, że nie podobało mi się tylko tak naprawdę z własnej winy.

Nie bierz ze mnie przykładu, tylko posłuchaj.

  1. Kupienie od razu karnetu na kilka miesięcy to dobry ruch – masz większą motywację, siłownia ściąga z Ciebie co miesiąc kasę więc szkoda byłoby nie korzystać, jakoś nie jestem fanką robienia komuś tak dużych darowizn.
  2. Nie musisz mieć od razu 3 markowych kompletów ubrań! Najważniejsze, aby było Ci wygodnie, jedyne w co warto od początku zainwestować to dobre obuwie, aby nie nabawić się kontuzji. Z czasem, jak zaczniesz wciągać się w cały ten świat fitness oraz zacznie Ci się podobać, możesz powoli kompletować ubrania sportowe. Co więcej – na początku treningów spadek wagi jest największy, wiec jeśli chcesz się odchudzić ćwicząc, to bez sensu byłoby po kilku tygodniach znowu kupować nowe ciuchy, bo poprzednie będą za duże. Z czasem również zauważysz, że T-shirt z odciętymi rękawami też jest fajny i tak samo chłonie pot jak i inne koszulki, i nikt na to nie zwraca uwagi.
  3. Nikt się na Ciebie nie gapi. Nie jesteś pępkiem świata. Ludzie na siłownię przychodzą dla siebie, chcą pracować nad swoim ciałem i raczej nie zwracają uwagi na to jak innym idzie. A jeśli już to raczej z podziwem, gdy np. komuś mniej zaawansowanego właśnie cos wyszło.
  4. Nie bój się pytać. Wykorzystywanie tylko np. 3 maszyn na siłowni jest bez sensu. Po pierwsze chodzi o to, aby poruszyć wszystkie partie ciała i mięsnie, po drugie po to właśnie jest siłownia, samą bieżnię czy rowerek można mieć w domu i zwróci się to szybko (mniej więcej jest to koszt 6 miesięcznego karnetu na siłownię). Dlatego też używaj różnych maszyn, pytaj instruktorów lub innych użytkowników co jak działa i jak tego poprawnie używać. Uwierz mi, z doświadczenia wiem, że nikt Ci nie odmówi, a jeszcze będzie zadowolony, że może pomóc.
  5. Nie od razu Kraków zrujnowali, wszyscy kiedyś zaczynali, więc Ty też zaczynasz. Nie miej kompleksów. Ćwiczysz, starasz się, trenujesz swoje ciało, pokonujesz swoje słabości i to jest najważniejsze – efekty przyjdą, spokojnie, trochę cierpliwości.
  6. Nie baw się samodzielnie z suplementami diety! Udaj się do trenera personalnego lub dietetyka, który specjalizuje się w dietetyce sportowej. Nie ma co wydawać kasy na coś, co w najlepszym wypadku nie zadziała, a w najgorszym jeszcze zaszkodzi.
  7. Jeżeli nie masz osoby, która jest w stanie Cię przeprowadzić przez pierwsze treningi, to zainwestuj w przynajmniej 2 sesje z trenerem personalnym, ułoży Ci on plan ćwiczeń – a co najważniejsze, pokaże krok po kroku jak je dobrze technicznie wykonywać. Dzięki temu zminimalizujesz ryzyko kontuzji oraz będziesz ćwiczyć bardziej efektywnie.
  8. Makijaż Ci spłynie, jeśli rzeczywiście przyszłaś trenować. Chcesz się poczuć bardziej kobieco, wytuszuj rzęsy wodoodporną maskarą, ale takie rzeczy jak cienie do powiek, błyszczyki, szminki i tony podkładu są bez sensu. Spłyną po 10 minutach i efekt osiągniesz odwrotny od zamierzonego.
  9. Uwaga, ostrzeżenie. Na każdej siłowni można spotkać pewien rodzaj kobiet. Umalowane panie, najczęściej przez godzinę używające tylko stepera. Mają słuchawki w uszach, małe ręczniczki do wycierania potu, frotki na nadgarstkach, czasem nawet gumę w ustach i oczywiście koleżankę u boku z która gada się non stop. Tak, te panie nie przyszły tu trenować, omijamy je szerokim łukiem i robimy swoje. Nie przejmujemy się, nawet jeśli doleci nas negatywny komentarz na temat naszej koszulki. Jeśli im się cos nie podoba, to wiedz, że jest to zajebiste lub robisz to dobrze!

SIMILAR ARTICLES

0 427