Świąteczna antylista prezentów

Świąteczna antylista prezentów

0 503

Santa's apparel

Za względu na fakt, że święta coraz bliżej i temat prezentów dalej jest na topie, dziś publikuję moją antylistę prezentów świątecznych. Tego pod żadnym pozorem proszę mi nie kupować! A jeśli nawet komuś przyjdzie taki prezent do głowy, to proszę go sobie wybić z niej szybko i przyjść z pustymi rękami, będę chyba bardziej szczęśliwa…

Antylista świateczna (1)

  1. Słodycze – żadnych słodyczy! Jeżeli dostanę słodycze to je zjem, a jak je zjem to moje cztery litery znowu się powiększą, a nie po to pocę się na publicznej siłowni pośród obcych ludzi. Co z oczu, to z serca. W domu i tak jakiś placek/i będą i ktoś coś we mnie wdusi (nie żebym się opierała jakoś specjalnie), jednak nie pogarszajmy i tak już kiepskiej sytuacji.
  1. Sezonowa biżuteria – błagam NIE! Jeżeli ktoś ociupinkę mnie zna, to wie, że ja w takich rzeczach nie chodzę, nawet ich nie oglądam i nie posiadam. W ogóle w temacie biżuterii jestem trochę upośledzona, posiadam jej mało, lubię klasyki i bardzo dobrze mi z tym.
  2. Piżama – to chyba najbardziej rozczarowujący prezent. Jak będę potrzebować, to kupię sobie sama, obecnie posiadam ich ok. dziesięć a i tak najczęściej używam ulubionych trzech. Więcej nie potrzebuję, szuflada jest pełna, szacuję, że zakup nowej piżamy nastąpi za jakieś 4 lata, może do tego czasu zużyję te co mam.
  3. Gotowy zestaw kosmetyków z drogerii – dla mnie to nr 1 na liście prezentów „na odwal się”. Na szampon i balsam do ciała mnie jeszcze stać, krem do rąk też, wiec takie prezenty nie bardzo mnie cieszą, ktoś powie że są użytkowe ale kurczę no, aż tak ode mnie cuchnie? Myje się dwa razy dziennie! Czasem trzy. Niech ten zestaw będzie przynajmniej skompletowany indywidualnie pode mnie, albo lepszej marki na którą żal byłoby mi samej wydać kasę. Marki Dove, Nivea, i inne mnie nie ucieszą, używam ich sama na codziennie – lubię je, ale to nie jest prezent moich marzeń. Mam wrażeni,e że takie zestawy kupuje się za 5 min do wigilii, byle by cos było nie ważne co i dla kogo. Kiepski sposób na sprawienie komuś przyjemności…
  4. Porcelanowe bibeloty – fuj! Nigdy nie zrozumiem miłośników porcelanowych figurek. Dla mnie to zbieracze kurzu i tandeta. W moim pokoju nic takiego nie stoi, nie stało i nie będzie stać. Nie jest to ładne, potrzebne ani funkcjonalne. Jeśli mnie nie lubisz, nie musisz tego mówić – kup ni porcelanowy bibelot, a sama się domyślę. Jeszcze będę odczuwała potrzebę umycia tego co drugi dzień, bo magiczną siłą przyciąga to kurz jak lep muchy.
  5. Pluszak – a co ja dziecko jestem czy po prostu ktoś mnie ma za infantylną 23-latkę? Funkcję to to ma jak punkt 5, i proszę nie myśleć o mnie jak o nieczułej zołzie. Pluszaki posiadam, a i owszem – nawet 2. Słownie dwie sztuki – jeden ma historię, drugi jest wielką pamiątką. Wystarczy aż nadto.
  6. Suszarka – nie używam, nie posiadam, nie potrzebuję. W ogóle co to za prezent? Suszarka? Chyba lepszy bon prezentowy do dobrego fryzjera na strzyżenie lub jakiś fajny zabieg.
  7. Sweter – jeżeli już trafisz z rozmiarem to zapewniam, nie trafisz w mój gust. Serio.

SIMILAR ARTICLES