Jak nie przytyć podczas Świąt?

Jak nie przytyć podczas Świąt?

0 478

 

„Bo najgorsze są te kalorie” – usłyszałam od pewnej pani. Spojrzałam na kobietę ze zdumieniem: wyższe wykształcenie, medyczny zawód… Dość mocno musiałam się pilnować, aby moja mimika była niewzruszona, a brwi nie wywindowały aż do potylicy gdy słuchałam wywodu o świątecznym jedzeniu, biesiadowaniu a co z tym idzie – tyciu. Jakie to straszne, nieuniknione a wręcz obowiązkowe w polskiej tradycji. (Yyyy?! Ke? Że tak głupio zapytam.)

Tak, tak moi mili, czas dziś poruszyć ten coroczny nieprzyjemny temat. Schemat postępowania jest od lat niezmienny.

  1. Narzekamy, że będziemy się obżerać w święta i przytyjemy.
  2. Narzekamy i obżeramy się w święta.
  3. 27 grudnia – pomimo tego, że święta się właśnie skończyły – dalej narzekamy i się obżeramy.
  4. Tyjemy, ale dalej narzekamy i się obżeramy, bo przecież sylwester, karnawał, okres okołoświąteczny, poświąteczny, ostatki itd. itd. Ile osób tyle pomysłów.
  5. Przytyliśmy i narzekamy z tego powodu, czekając na kolejne święta.
  6. Cykl zaczyna się od początku.

Mam nadzieję, że wyczuliście tę ironię… i nie muszę się rozwodzić już więcej, jak bardzo jest to głupie i pozbawione zdrowego logicznego ciągu. Aby już Wam tak nie przynudzać, nie wymądrzać się i nie psuć nastroju skomponowałam listę rzeczy, które możecie zrobić, aby ustrzec się przed niechcianymi kilogramami w te dni pachnące barszczem, pierogami i mandarynkami (tak, ja też je lubię, jednak wiecie – jestę blogerę i dietetykię, wiec muszę tak pisać i nudzić i szukać złotego środka, kompromisu itd.).

  1. Na wigilię oraz wszelkie rodzinne wizyty ubierz się tak, aby Twój strój nie był za luźny. Wzdęty brzuszek od pierogów w małej czarnej nie jest apetyczny, a rozpięty guzik w spodniach – to mam nadzieję – miejska legenda. Dzięki temu nie będziesz w stanie opchać się po przełyk – oczywiście jeśli chcesz prezentować się dobrze. Jak nie, to potem miej pretensje do samego siebie.
  2. Spróbuj wszystkiego, ale po trochę! Święta i wigilijny stół to nie miejsce, aby rozwodzić się: „nie zjem tego bo jestem na diecie, odchudzam się bo jestem taka duża”, szczególnie gdy masz ochotę na serwowane jedzenie.
  3. Jedz wolno, rozkoszuj się potrawami, atmosferą. Wyścigi kto pierwszy wszama wulkan z ziemniaków zostawmy przedszkolakom.
  4. Jeśli masz ochotę na ciasto, skosztuj je, tyłek nie rośnie od jednego kawałka. tylko od całej blachy… dobrym pomysłem jest też dzielenie się, np. dwa różne ciasta na pół z kimś drugim. Tym samym skosztujesz więcej. wcale więcej nie jedząc.
  5. Gdy kochana ciocia/babcia wmusza w ciebie kolejny kawał (wielkości cegły) makowca, podziękuj i np. zjedz owoc. Ona nie będzie już Cię dręczyć, Ty nie będziesz siedzieć przy stole bezczynnie, oczywiście owoce to tez cukier i kalorie ale na pewno lepszej jakości niż lukier. Z dwojga złego lepiej tą stroną, jak mawiał Shrek (a może to Fiona była…)
  6. Jedz tylko przy stole! Nie w łóżku, nie przed telewizorem czy w rozwalonej pozycji na kanapie. Dzięki temu Twój mózg będzie skupiony na tej czynności (a nie na Kevinie) i zjesz mniej, bo będzie to rejestrował, a nie wykonywał automatyczny ruch!
  7. Nie podjadaj między posiłkami! Staraj się jeść tyle razy co zawsze. To, że na stole stoi misa cukierków wcale nie oznacza, że masz obowiązek za każdym razem przechodząc obok niej uszczuplić jej zawartość o garść.
  8. Napoje gazowane i alkohol sobie po prostu daruj, ani to zdrowe, ani potrzebne. A jeśli już chcesz, to lepszy kieliszek wina wytrawnego od słodkich likierów, nalewek itp.
  9. Po świętach wróć do starych nawyków żywieniowych, przedłużanie Wielkiego Obżarstwa spowoduje tylko poczucie winy i złość wcześniej lub później.
  10. Pamiętaj, że tak naprawdę to wszystko zależy od Ciebie, zrobisz co chcesz. Jeśli (kolokwialnie pisząc) nażresz się, nie zwalaj potem winy na domowników, święta, Mikołaja czy ducha Świąt. TY DECYDUJESZ, TYLKO TY!

 

 

 

SIMILAR ARTICLES